wspomnienia
***
przestrzeń wypełniona
dźwiękiem
niejednego tchnienia
wisi wokół
płaszczy się na moich oczach
tuż przy
pościeli
nasyconej po same brzegi
szeptem skóry
i
bezskutecznie
próbuję wydostać się z objęć
jej echa
i
mimowolnie
ulegam jej, przestaję oddychać
zasypiam
by harmless | 2010-01-10 00:43:33 |
skomentuj! (0)
nie ma sensu snuć o ideałach.
dobrze jest schwytać w ręce to, co się ma blisko,
trzymać kurczowo przy sobie.
w kąt rzućcie doskonałości wyssane z głowy.
by harmless | 2009-01-30 22:29:33 |
skomentuj! (0)
ekskluzywni filozofowie.
znam takich.
potrafią
świetnie pisać.
zainteresować każdym tematem.
ich nazwiska, wymieniane
wyłącznie w rozmowach wykształconych
lub oczytanych ludzi.
nie przeszkadza im ,
że nie mówią
o nich w mediach.
są na to zbyt inteligentni.
eksklusywni filozofowie
zamknięci w kartach
czytanego
w pociągu tygodnika.
w swoim spokojnym domu.
by harmless | 2008-08-26 18:42:03 |
skomentuj! (1)
myśli popołudniowego słońca.
są ludzie,
których wolałam znać wczoraj.
niewykorzystane szansy
zapomniane w niepraktycznych duetach.
z jednego spojrzenia:
niespełnione fantazje
promieni zeszłego lata.
rozdziały, mijające w objęciach świata.
za każdym słońcem inaczej.
mój lekki uśmiech,
niepokój, żal
i ta niewytłumaczalna, skryta
zazdrość
by harmless | 2008-06-01 21:55:14 |
skomentuj! (3)
Semiotyka.
kocham cię jak milion lodów pistacjowych (w Malinovej).
uwielbiam zapach Twojej szyi.
tu jestem bezpieczna.
"And in this crazy life, and through these crazy times
It's you, it's you, you make me sing.
You're every line, you're every word, you're everything."
pozwalasz mi obudzić Cię w środku nocy,
telefonem.
tylko dlatego, że miałam koszmar.
'dobrze kochanie, kocham cię'.
jesteś (moim) wszystkim.
by harmless | 2008-03-10 00:37:54 |
skomentuj! (11)
Epistemologia.
jestem doprawdy hmm...rozbawiona (?)
idealnym wstępem Paulo Coelho do "Być jak płynąca rzeka"
'...pisarz rozumie tematy, których same nazwy budzą lęk: semiotyka, epistemologia, neokonkretyzm.'
ten fragment chyba mówi za siebie.
ekhem, taka krótka refleksja poza tematem.
otóż rozchodzi się o miłość wielką
nie ustającą.
najgorętszą
poważny związek nie jest zły
(jak niektórzy twierdzą)
jest wspaniały
na codzień się narzeka, o ile mogłoby być lepiej
gdyby 'cośtam'
wieczorem jednak siadasz w fotelu
i wiesz, że nic nie chcesz zmieniać
nigdy, za żadne skarby
dziękuję, że jesteś
Sierściuchu <3
by harmless | 2008-01-07 22:32:32 |
skomentuj! (3)
bombelkowy świat <3
E: Przestań już puszczać te bańki.
M: Nie, chce Ci zrobić bombelkowy świat.
E: Ja już mam swój bombelkowy świat. Z Tobą.
<3
bo warto.
warto być razem zawsze.
i prowadzić się za rękę
w kolejny dzień.
bo
pierwszy raz cieszę się z drobiazgów.
szczegółów.
z następnego dnia.
bo jesteś.
by harmless | 2007-11-24 22:41:18 |
skomentuj! (3)
nie byłam z tobą w zimie.
pierwszy śnieg lekko sypał nad głowami
-jeszcze nie byłam z Tobą w zimie
objął mnie ciepło
On
uśmiechnęłam się w górę
do siebie
by harmless | 2007-11-12 21:12:55 |
skomentuj! (12)
patrzę na ciebie w nocy
do wrót normalności zastukałam zimą
jestem spowrotem i leżę przy Tobie
czy szczęśliwsza?
Nie wiem, ja nie wiem
patrzę na ciebie w nocy, gdy już uśniesz
kładę się obok, ogladam nas w lustrze
-4 pory Hey
i co? i co? <3
by harmless | 2007-10-15 17:30:04 |
skomentuj! (5)
oho!
o. troche mi sie notki przeterminowały.
ale co teraz napisać?
mam ochotę wspomnieć, że śliwki dziś były jakieś kwaśne.
spałam dwie godziny w dzień.
to tylko tydzień szkoły był! oojja.
mam zboczoną klasę.
przynajmniej tam pasuję.
jestem zajebista. ale to już wiecie. każdy wie.
jestem dziwna i wredna. ale o tym wiedzą tylko bliscy.
systematycznie ich o tym przekonuję.
póki nie zrozumiem, ile dla mnie znaczą.
sama tworzę siebie.
sama nie chcę sie już zmieniać.
w tym kierunku.
a poza tym to lubię chłopców i niech tak pozostanie.
poza tym, że niektórzy są głupi.
opanowałam sztukę manipulacji.
używam jej nagminnie.
niepotrzebnie.
bawię się słowami.
prowokuję.
by harmless | 2007-09-07 23:20:31 |
skomentuj! (8)
małe tęsknoty.
Jak dzwon, który zaledwie tylko tknąć a już śpiewa
Jak zabłąkanych ptaków głos
Jak liść, przez chwilę piękny, nim go wiatr strąci z drzewa
Tak w nas głęboko skryte śpią
Małe tęsknoty, krótkie tęsknoty, znaczące tyle prawie co nic
Nagłe i szybkie serca łopoty, kto by nie znał ich
Małe tęsknoty, ciche marzenie, zwiewne jak obłok, kruche jak dym
Nieodgadnione w nas duszy westchnienia, kto by nie znał ich...
i taki nagły atak płaczu.
przy pierwszych nutach.
kocham was.
nie ma nikogo takiego
jak
wy.
jak
my.
3j na zawsze.
z kim będę się biła?
kłóciła?
gryzła?
rzucała w piach?
łaskotała?
a....a mazowieckie? :D
przezywała^^?
jakubowski pała.
maleszyk ogórek.
lach kebab.
rudzińska herbata
pilarski buduje mosty.
ojej.
ciągle słucham tej piosenki.
oryginału.
Ania ładniej zaśpiewała.
łzy mi kapią po policzkach.
kończą się "hefalumpowe" chusteczki.
sinior bazar forewer.
3j na zawsze.
:*
by harmless | 2007-06-22 19:13:08 |
skomentuj! (7)
błękit jest otchłanią.
płyniesz.
Le Pont Alexandre III.
gdzie życzenie?
nie było.
woda cicho niesie melodię...
..."Les Champs-Élysées"
słyszysz?
niosą wszyscy.
ja też.
wczesnym zmierzchem
na betonie oświetlonym 61871
bon soir!
- wykrzyknął elegancki pan.
i skrył się pod swym parasolem.
egzamin? no te marne 85.
ale zawsze sie przyda :)
by harmless | 2007-06-14 19:17:02 |
skomentuj! (7)
tadaam! czarna strona mego życia.
zawsze może być pozytywnie ;)
w głośnikach jakieś polskie disco-polo. bo przy tym da się uśmiechnąć :D
człowiek zajmie się czymś i od razu pozytywniej. ja zajmuję się tu:
nie, nie, nie.
nie będzie pozytywnie.
nie tu! :)
nie umiem :D
może to ten deszcz, może przez tę mgłę,
może to mój nastrój.
ale w każdej twarzy ciągle widzę cię.
w wystawowym oknie,w autobusie , w tłumie gdzieś...
ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz...
bo trochę cię brakuje. tutaj. obok.
nocą.
idę lekko oświetloną uliczką.
dwana architektura.
stare kamienice.
okiennice.
uśmiecham się,
bo chcę złapać twoją dłoń.
pada deszcz.
by harmless | 2007-06-07 19:57:11 |
skomentuj! (12)
opuszczona.
właściwie...
ja lubię ten stan.
stan snucia się po domu.
snucia się z maksymalnie emocjonalną myślą, utkwioną gdzieś
wczoraj.
stan nałogowego picia kawy.
stan dziwienia się, dlaczego
nie mogę zasnąć.
stan niewyobrażalnej
tęsknoty i pustki.
pustki wynikającej z
napełnionego uczuciem po brzegi serca.
lekko poturbowanego.
uwielbiam te szybko zmieniające się w głowie obrazy wspomnień, które chciałabym odrzucić.
choć wiem, że nie mogłabym bez nich żyć.
a potem wszystko wraca do normy
kiedy zachód słońca zmienia ostrość widzenia.
by harmless | 2007-05-15 22:21:50 |
skomentuj! (21)
papierosy, kawa, ja...
Jest na końcu świata, a ciągle chciałaby uciec. Zupełnie zagubiona. Siada pod wodospadem z butelką francuskiego bordeaux o wschodzie i zachodzie słońca. Wypływa nie wiadomo skąd i tam również dąży.
Nie tylko wodospad.
Banalny słońca wschód, przewidywalny zachód. Poranki nie cieszą mnie, rozczarowują noce. Nudzi mnie Nowy Jork, nie zachwyca Paryż. Styczeń, luty, maj... gdzieś zgubiłam marzec. [...] już wiem, że nigdy nie będziesz mój...
Zatęskniła. Za czymś, co było. Nic konkretnego. Żaden kolejny 'On', żaden moment. Sam fakt.
Zatańcz ze mną jeszcze raz. Otul twarzą moją twarz. Co z nami będzie za oknem świt...
Spogląda za siebie. Ogromne, ogniste słońce wchodzące ponad horyzont rzuca swoje spojrzenie prosto w jej czarne okulary. Wszędzie wiatraki. Ciężkie, trójpalczaste potwory machają do wszystkich z całkowitą lekkością i pasją. Jak wszędzie.
Sięgnęła do kieszeni, wyjęła do połowy opróżnioną paczkę papierosów i zapalniczkę. Pochłonęła dym szybko, niby jakieś antidotum...
by harmless | 2007-05-05 10:38:04 |
skomentuj! (16)
może powiem ci...
Banalny słońca wschód
Przewidywalny zachód
Poranki nie cieszą mnie
Rozczarowują noce...
chciałam maj?!
chciałam! to mam.
tzn. zaraz.
już.
znów dzieje się
za dużo. za szybko
i jak zwykle niewielki
ja mam na to wpływ.
albo tak mi się tylko wydaje.
nie potrafię zmienić tego, co bym chciała.
jak już coś się udało to ktoś wyżej próbuje to
cofnąć.
a gdybym tak ja chciała cofnąć?
czas.
Podaruj mi coś
czego nie zdobęde sama,
a wtedy ja szepnę ci:
Możesz mnie dotknąć.
Może pozwolę byś ze mną budził się
Może powiem ci, jakie lubie wino
Może pozwolę ci zapalić świeczke
gdy w pewna zimową noc
zgaśnie swiatło
nie.
już nie Ty.
by harmless | 2007-04-27 21:31:34 |
skomentuj! (2)
gdyby przytulił .
właściwie.
koniec nałogu kawowego.
przynajmniej na jakiś czas.
to przeciez... niezdrowe :D
orient, orient - zapłon.
zostały trzy tygodnie.
i w grę wchodzi tylko ostry zapieprz.
o taa.
rock&roll schodzi na drugi plan :)
zaraz, sporo już tu nie pisałam.
a tyyyllleee się zmieniło.
aż żal o tym
wspominać :)
ciagle w głowie brązowy.
ale oddala się.
już nie na drugi.
na trzeci plan.
gdyby przytulił.
choć raz
czar by prysł.
niestety.
tak będzie... lepiej?
powiedzmy.
minie.
by harmless | 2007-04-02 20:38:55 |
skomentuj! (9)
zgubiłam.
zgubiłam.
się.
siebie.
ciebie.
wspomnienia. to co było.
to co bedzie.
było - "będzie".
nawet to co teraz.
zgubiłam.
wystarczyła jedna noc.
jeden sen.
niecałe 6h z zamkniętymi oczami.
i już budzę się zagubiona.
wszystko za mgłą.
zgubiłam.
tobie coś
zostało.
mi nic.
pieprzony,
brązowy...
ehh.
chcę maj.
maj.
maj.
maj.
maj.
maj.
ja.
już tylko ja.
Aż.
by harmless | 2007-02-18 21:49:16 |
skomentuj! (9)
kabum (?)
kolejne zmiany.
tak, tak.
kolejne.
powoli przestawiam się na tryb nauki.
gorzej ze wstawaniem.
6:00 ? 7:00?
ludzie.
śpi się do 11!
a
miasto wstaje między 6 a 7.
z jeszcze przymkniętymi powiekami wsiada do samochodów.
idzie szybkim krokiem.
ja?
wysiadam !
a lot like love!
soundtrack.
film.
cokolwiek.
czymś trzeba się faszerować.
spis
naturalnie
tematów do przerobienia :P
2 miesiące?
za mało!
kawy!
kawy!
kawy!
mmmm...
by harmless | 2007-02-13 19:13:57 |
skomentuj! (4)
wyrzucona na brzeg
Morzem jesteś
morzem przeklęcie zielonym
w którym ja muszla
o smaku dojrzałych ananasów
zatapiam głowę
wpadam po końce włosów
ginę
wyrzucona na brzeg
szumię
echem twoich
niknących
kroków
H. Poświatowska
ja
typ:
choleryk-nerwowiec
stan: ustabilizowany
plany:
rozbite
stan: ustabilizowany.
czyli, że funkcjonuję.
tak po prostu :)
naprawdę.
potrzebuję zrobić jakąś sesyjkę.
zdjęciową, rzecz jasna.
troche odreagować.
albo przerzucić to wszystko co we mnie jest
teraz.
na papier. odbijający lekko promienie
słońca. albo chociaż na matowy :)
po
myślę. po
myślę.
p.s. zaczęłam się...
uczyć!
by harmless | 2007-02-07 17:22:29 |
skomentuj! (7)
no chodź.
no chodź
obejmę cię lekko
jak ugłaskana woda ziemię
no chodź
dotknę twoich brwi
jak obudzona woda
no chodź
spadnę na twoje usta
jak woda podniesiona z dna
ciepłym deszczem
przywarta
do szyby twojego uśmiechu
zostanę aby wysychać
przez resztę słonecznych dni
H. Poświatowska
zero
pomysłów
na sensowne wytłumaczenie ostatnich trzech tygodni :)
może to i lepiej?
po co doszukiwać się
sensu w czymś co już nawet nie musi go mieć.
i już nie będzie miało.
za jakies dwa tygodnie znów
popłaczę.
w każdym razie do końca lutego już sie ogarnę
konkretnie (!) :)
muszę iść tam.
61870.
61871.
albo TAM! nad wodę.
na ławkę.
mam dziwne
uczucie, że coś tam jest.
jak się zawiodę, to
nic.
to dobre miejsce.
chyba wróci tam do mnie natchnienie:))
bo trochę mam zastój z fotografiami:P
a jeśli nawet nie to.
to chyba
chcę tam pobyć.
sama.
tylko troszkę.
by harmless | 2007-02-02 21:46:18 |
skomentuj! (9)
czekam.
nawet sny są z lodu dziś...
przyjdź do mnie więc, jak ciepły dzień :*
mały kryzys.
tym razem również
kryzys twórczy jak myśle.
chociaż...
gdybym tak miała napisać książkę. teraz.
to mam idealny temat.
ale po co marnować zasoby drzewne na produkcje kolejnego tomu o... miłości (?)
nie oszukujmy się: kogo by to zaciekawiło?
wracając do kryzysu.
jawi się on moim dziwnym zachowaniem.
otóż podnoszę się z łóżka nie wcześniej niż o 11:00.
snuję się po domu.
koniecznie w piżamie. do 13:00.
na śniadanie zjadam mozzarellę.
żuję to przez pół godziny.
to czas wyobraźni.
doszukuję się najrozmaitszych potraw w jej
bezsmaku.
nawet się przy tym
uśmiecham.
dobrze odnaleźć w sobie coś z kilkuletniego dziecka.
siadam do komputera.
The Bloodhound Gang "Fire Water Burn"
de ruf, de ruf, de ruf iz on fajer.
sprawdzam bezmyślnie pocztę. jeszcze kilka witryn.
kolejny raz
jak dziecko wierzę, że stanie się coś co niemożliwe.
czas płynie wolno, ale gdy patrze na zegarek zawsze jest godzina
XX:37.
mija kilka godzin.
już?
bez zastanowienia odchodzę od komputera.
szukam byle jakiego filmu.
włączam. biorę książkę do ręki.
gaszę światło. odwracam się od włączonego telewizora.
nie.
nie czytam.
p.s. dawno nie było długiej notki.
by harmless | 2007-01-30 16:26:59 |
skomentuj! (8)
athy.
nauczyłeś mnie myśleć pozytywnie...
:)
by harmless | 2007-01-27 13:37:02 |
skomentuj! (3)
cudnie :*
tytuł mówi o wszystkim :*
by harmless | 2007-01-19 22:35:43 |
skomentuj! (7)
boje sie.
boje sie...
p.s.
Izi Inglisz - czyt. Ryba.
dostąpił zaszczytu odkrycia, że piosenka "Should I stay or should I go" jest po polsku... przeciez refren (tytuł) brzmi: "Trzynastego szyra go" :D brawo :D
p.s. oby było dobrze .
by harmless | 2007-01-16 20:35:28 |
skomentuj! (1)
szczęśliwsza...
mimo, że ja tu nie pasuję...
szczęśliwsza.
mimo, że się zgubiłam...
szczęśliwsza.
mimo, że inna.
to po prostu szczęśliwsza.
jak patrzę teraz wokół. wszędzie jakieś momenty.
momenty z życia. chwile.
pokazane z tej dobrej, pięknej strony.
ja.
ja je tak ujęłam.
chciałam je tak wspominać.
chciałam i mogę. potrafię.
jestem tutaj. teraz. - wszystko przede mną.
chyba powoli to rozumiem.
by harmless | 2007-01-06 15:15:41 |
skomentuj! (6)
Gwiazdka
Celowo "Gwiazdka", nie "Boże Narodzenie".
nawet niekoniecznie przez zanik moich odczuć religijnych.
hmmm zanik?
powiedziałabym
całkowity brak.
^wygladam za okno -
zielony trawnik.
^nawet cienia św. Mikołaja. sama wybierałam sobie prezenty. [w niego mi łatwiej uwierzyć niż w Boga].
^brak odczucia że to
juz święta.
i tak szczerze... nawet nie chce mi sie tej
Gwiazdki. ale...
spełnienia marzeń!
Wam.
życzenia... chociaż uważam, że to nie teraz.
ze względu na tradycję i to, że życzę Wam dobrze.
że
kocham.
by harmless | 2006-12-23 15:56:59 |
skomentuj! (14)
powrót choleryka.
czyje to w końcu życie?!
co... (?)
moje?
naprawdę?
nie sądziłam.
skoro moje...
to czemu do cholery nie mogę o nim decydować?
nie mam na myśli ograniczeń rodziny.
te są wytłumaczalne.
ale czemu ludzie, którzy ani trochę mnie nie znają starają się mi uświadomić na czym mi zależy, a na czym nie?
:|
czemu starają się zaplanować mi kolejne dni, o których nie mają pojęcia.
nie mają pojęcia o niczym.
niczym co związane ze mną.
jak dobrze, że już zaraz przerwa świąteczna. spokoju. tym razem JA go chce.
kupiłam sobie książkę z drogą w tytule.
może jakoś wpłynie.
pozytywniej, na moje życie.
nie chciałam już zmian.
niektórzy wyczuli we mnie już nawet (!) amorficzne podejście do wszystkiego.
ja.
ja i amorfik.
niestety usposobienie mam iście choleryka i to jest rzecz, która się nie zmienia.
eetam. lubię być cholerykiem. nerwowcem.
tylko Hey i Myslovitz.
gdy tylko mogę.
całą noc.
i dzień. to uspokaja.
trochę zimna.
zimna się zrobiłam.
by harmless | 2006-12-11 16:30:02 |
skomentuj! (7)
MOTYWACJA.
'Lecz czasem dziwny głos przed siebie każe biec
I na powietrze wyjść gdy pada deszcz
Przed siebie ciągle biec
Aż do utraty tchu
Nie wracaj nigdy tu...'
tak?
chyba ulatuje ze mnie dusza choleryka.
powoli.
zaczynam mieć dziwnie 'olewczy' stosunek do niektórych rzeczy.
mniej emocjonalny.
mniej zmienny.
i dobrze.
niedługo święta.
chyba coś się w nich zmienia.
niebanalnie.
już dawno nie ma świętego Mikołaja.
ale teraz jakoś jeszcze bardziej.
Go nie ma.
8.12.
koniec.
nawet dwa.
słusznie ?
nie wiem. pewnie tak.
po jednym płacze.
już tylko wewnętrznie.
i tak się uśmiecham.
są wyższe wartości.
właściwie nie 'wyższe'.
prawdziwsze.
by harmless | 2006-12-09 15:03:38 |
skomentuj! (14)
cholerycznie .
"...Naprawdę zakochanym jest się tylko raz w życiu.
Tylko raz w życiu kocha się z niepowtarzalną mocą i intensywnością,
gdyż właśnie wtedy umieszczamy w innym wszystko to,
co jest w nas samych.
Jesteśmy niedojrzali i mamy kłopoty z odróżnieniem
siebie od ukochanej osoby.
Jednocześnie znamy wartość tej osoby i wiemy,
że tylko w niej odnajdujemy się w pełni..."
to ja chyba wcale nie jestem zakochana... (?)
by harmless | 2006-12-02 15:16:17 |
skomentuj! (10)